Forum Obywatelskie

Lista Obywateli

Archiwum Rządowe

Pliki do
pobrania

V Korpus Inwazyjny

Linia
Czasu

Pytania i odpowiedzi

Kanał
RSS

 
LOGOWANIE
login:
hasło:
rejestracja
WIELKAPEDIA
WOJSKOWA KOMENDA UZUPEŁNIEŃ
POLSKA MARYNARKA GWIEZDNA
 
WARTO ZOBACZYĆ
Kronika Wielkiej
OSO 2057 Kampinos
OSO 2058 Kampinos
OSO 2059 Kampinos
OSO 2061 Kampinos
OSO 2062 Wa-wa
Archiwa WRP

 
SMUTNA STATYSTYKA

Serwis przegląda:
0 obywateli
22 gości
 
FORMALNOŚCI

Kanał RSS
Nasze bannery
Szanowna Redakcja
Kontakt
Copyright
Materiały dla prasy
FAQ
Polityka prywatności
Napisz artykuł!
 
TECHNIKALIA

Serwis został zoptymalizowany dla rozdzielczości 6144x4096 oraz niższych:
do 1920x1080 stosowanych w zegarkach ręcznych i motopompach drugiej klasy
 
 

 

 

 

 

 

Forum Obywatelskie

Forum zawiera 3394 wypowiedzi w 17 tematach.

 
Aby uczestniczyć w dyskusji na Forum, musisz się zalogować | Poradnik Forumowicza

Temat: Akcja: Obywatel czyta << Wstecz 1 2 3 4 5[ 6 ] 7 8 9 10 11 12 13 14 Dalej >>
03.05.2062, 16:20 |


Ambrose
[ostatnia modyfikacja 03.05.2062 16:32]

Nie mniej jednak, pomimo całej komicznej otoczki, pytania o naszą ludzką naturę, transcendentalność naszej świadomości (kimże bowiem jest Tichy, po kallotomi – bytem jednym, czy cudownie rozmnożonymi bytami dwoma? czy należy utożsamiać go bardziej z lewą półkulą, która jest w stanie artykułować swoje myśli za pomocą słów, czy bardziej z prawą, porozumiewającą się ze światem zewnętrznym dopiero za pomocą gestów, których zresztą nauczy ją lewa półkula?), niejako same cisną się do naszej głowy.

Na koniec warto chyba jeszcze wspomnieć, że Stanisławowi Lemowi przyszło żyć w okresie Zimnej wojny i to właśnie na bazie doświadczeń z niej wyniesionych mógł budować podwaliny pod świat, znany nam z „Pokoju na Ziemi”. Dość łatwo, a przy tym celnie i logicznie wypunktował on wyścig zbrojeń, ukazując, że ciągłe rozwijanie potencjału zbrojeniowego, w końcu doprowadzi do jego wzrostu ekspotencjalnego, czego efektem będzie jedynie ciągły lęk, towarzyszący światowym przywódcom w obawie, że byle kichnięcie może doprowadzić do końca świata.

Źródło: http://ksiazkizpolki.blox.pl/html (mój blog)

Dopisek: obywatelu Macer, pozycję tę szczególnie obywatelowi polecam.


O, zgwałcić Naturę, zgwałcić Los, siebie zgwałcić i zgwałcić Boga Najwyższego!
08.05.2062, 16:13 |


drakash532
Księga wydana w 1937.


Tytuł:Hobbit, czyli tam i z powrotem.
Autor:John Ronald Reuel Tolkien


Książka opisująca losy hobbita(Bilba Bagginsa) i trzynastu krasnoludów). Jest to jakby wstęp do trylogii Władcy Pierścieni. Tolkien napisał książkę(Władka też) na podstawie staroangielskih legend.



Istna perełka!


Anonimowy Żołnierz Agresywnej Ochrony Pogranicza
11.05.2062, 14:59 |


Ambrose
Tytuł: Kyś
Autor: Tatiana Tołstoj

„Kyś” to książka Tatiany Tołstoj, która w roku 2000 została uhonorowana prestiżową nagrodą Triumf. Zbieżność nazwiska autorki oraz światowej sławy rosyjskiego pisarza Lwa Tołstoja nie jest przypadkowa, bowiem Tatiana jest jego praprawnuczką.

Wiemy już co nieco o pani pisarce, spróbujmy zatem bliżej przyjrzeć się słowu kyś, czyli tytułowi powieści. Na pierwszy rzut oka kyś to prawie nasz polski ryś i chyba jest to prawidłowa droga rozumowania, bowiem starzy ludzie powiadają, że w lasach nieogarnionych, otaczających gród Fiodoro-Kuźmiczów, mieszka właśnie ów kyś. Siedzi on na ciemnych gałęziach i krzyczy tak dziko i żałośnie: kyyyyś, kyyyyś! Jednak zobaczy go nie sposób – ot, pójdzie człowiek do lasu, a kyś mu z tyłu na plecy: hop! I kark zębami: trrrach! Najważniejszą żyłkę wymaca pazurem przetnie, a wtedy cały rozum z człeka wyleci. Zrozumiałym jest, że mało kto ma ochotę wybierać się poza ukochany gródek i zapuszczać się w leśne gęstwiny.

A ów ukochany gródek, jak już wspomniano, zwie się Fiodoro-Kuźmiczów, wcześniej zwał się Iwano-Porfrirów, jeszcze wcześniej Sergiejo-Sergiejów, a dawno temu zwał się Południowe Składy, a już całkiem dawno – Moskwa. Dodam od razu, że zanim ostatnie stronnice przeczytamy, to na skutek różnych wywrotowych działań nazwa zmieni się raz jeszcze – tym razem na Madejo-Madejów.


O, zgwałcić Naturę, zgwałcić Los, siebie zgwałcić i zgwałcić Boga Najwyższego!
11.05.2062, 14:59 |


Ambrose
Akcja powieści rozgrywa się wokół życia Benedikta, mieszkańca postapokaliptycznej Moskwy. Wydarzenia toczą się kilkaset lat po WYBUCHU, o którym wiadomo jedynie, że w jego wyniku, ludzi zostali naznaczeni wszelakimi Effektami. Dla przykładu matka głównego bohatera przeżyła dwieście trzydzieści i trzy latka na ziemskim padole. Sam Fiodoro-Kuźmiczów jest odcięty od świata zewnętrznego, pogrążony w zupełnej izolacji. Z rzadka zachodzą do niego wędrowcy, przynosząc ze sobą niesamowite opowieści z dalekich krain. Tylko niekiedy pojawiają się mgliste napomknięcia na temat Zachodu, trudno jednak jednoznacznie stwierdzić, czy chodzi tutaj o cywilizację i kulturę, czy też jedynie o kierunek geograficzny.

Lud Fiodoro-Kuźmiczowa to dość prymitywna społeczność, na czele której stoi władca jedyny (na początku powieści jest to Fiodor Kuźmicz). W jej skład wchodzą osobnicy urodzeni zarówno przed wybuchem jak i po. Można odnieść wrażenie, że długowieczni, czyli sprzed wybuchu to uosobienie inteligencji, którzy nie są jednak w stanie do końca przystosować się do nowych warunków. Pełnią oni rolę starszyzny, ludzie często zwracają się do nich z pytaniami, prośbami, ciężko jednak stwierdzić, by darzono ich jakimś specjalnym mirem. Reszta społeczności to prości ludzie jedzący myszy, z rzadka tylko władający umiejętnością pisania, czy czytania. Szczęśliwcy, tacy jak Benedikt, umiejący chwycić w dłoń pióro, parają się zajęciem skryby – przepisują oni wszelakie dzieła, bajki, powieści, wiersze, ukazy Fiodora Kuźmicza. Pracę tę można chyba uznać za mozolny i wykoślawiony trud ratowania resztek ludzkiego dorobku literackiego, bowiem jak okaże się na dalszych kartach powieści, Fiodor-Kuźmowicz większości dzieł w ogóle nie tworzył, a jedynie je bezczelnie rżnął.


O, zgwałcić Naturę, zgwałcić Los, siebie zgwałcić i zgwałcić Boga Najwyższego!
11.05.2062, 14:59 |


Ambrose
W ogóle na książkę trzeba patrzeć dwojako. Z jednej strony to piękna opowieść, nieco baśniowa, naszpikowana neologizmami, archaizmami, przywodząca na myśl czasy wieku średniego, gdy lud nie był najbystrzejszy, a i od wody stroniono z obawy na zabicie własnego zapachu. Pełno tu mitów, wszelakich stworów, legend, wierzeń. Las, rzeka, przyroda, to dzika i nieokiełznana siła, z którą nie należy zadzierać, bowiem finał takich igraszek jest tylko jeden – zejście z padołu ziemskiego. Poznajemy życie codzienne prostych ludzi-degeneratów po Apokalipsie, ich troski, zmartwienia, zwyczaje, które składają się w sumie na dość niezwykły obraz egzystencji, jakże odmienny od naszego.

Jednak w trakcie lektury, oprócz tego wierzchu, odkrywamy również kolejne warstwy. Dobrą wskazówką jest forma numeracji rozdziałów – są to kolejne litery rosyjskiego alfabetu. Litery, alfabet – szkoła, nauka? Zdradzając nieco dalszej fabuły rzeknę, że będziemy świadkami całej serii przewrotów władzy, w wyniku których jedyni władcy będą zmieniać się dość często. Poleje się oczywiście i krew, będzie przemoc i pożoga. Jeśli cały czas mamy na uwadze fakt, że cała akcja rozgrywa się w postapokaliptycznej Moskwie, jej ruinach, pozostałościach, to nietrudno o wniosek, że Tatiana Tołstoj być może pokazuje naszą człowieczą naturę, która objawia się zupełnym brakiem poszanowania dla historii, w efekcie czego ludzkość ciągle powiela te same błędy, a życie toczy się jednakową koleiną, w której nie brakuje brutalności, upajania się władzą, niechęci do bliźniego.


O, zgwałcić Naturę, zgwałcić Los, siebie zgwałcić i zgwałcić Boga Najwyższego!
11.05.2062, 15:00 |


Ambrose
Kolejna zasłona, której warto się przyjrzeć, to język. Jak już wspominałem pełno w nim neologizmów przeplatanych z archaizmami, całość polana jest gęstym sosem wyrazów dźwiękonaśladowniczych. Język sprawia przez to wrażenie istoty żywej, elastycznej i gibkiej. Wrażenie to oczywiście należy zawdzięczać również doskonałej pracy polskiego tłumacza Jerzego Czecha, któremu należy nisko się pokłonić za z pewnością żmudną i ciężką, ale jakże rzetelnie wykonaną pracę. Zdania charakteryzują się stylizacją, która powoduje, że na naszych ustach regularnie wykwita ironiczny uśmieszek, czasami wyrwie się na nawet jakiś krótki chichot. Z czego się jednak tak naprawdę śmiejemy, ciężko powiedzieć. Po dłuższym namyśle, wydaje mi się, że po prostu z naszych ludzkich przywar, nieco przejaskrawionych i wyolbrzymionych do groteskowych rozmiarów.

Nie sposób również nie wspomnieć o książkach, które odgrywają ważną rolę w powieści. Początkowo dowiadujemy się, że od bukw, jak określają słowo pisane mieszkańcy grodu, można zarazić się groźną chorobą. Do pacjenta przyjeżdżają wówczas medycy z czerwonymi opończami i słuch przeważnie po delikwencie ginie. Jeśli wspomni się wcześniejsze rzeczy, tj. kysia, którym tak przerażona, wręcz zastraszona jest cała społeczność, a którego na dobrą sprawę nikt nie może poświadczyć, że go widział, oraz o zawodzie skryby, który uprawia jedynie ułamek mieszkańców, można odnieść wrażenie, że ludek zamieszkujący Fiodoro-Kuźmowicz celowo utrzymywany jest w ciemnocie, izolacji, strachu. Być może po to, by łatwiej było nim manipulować i rządzić. Okazuje się zatem po raz kolejny, że mimo światem wstrząsnęło wręcz w posadach, to jednak ludzkie przywary nie zmieniły się ani za grosz.


O, zgwałcić Naturę, zgwałcić Los, siebie zgwałcić i zgwałcić Boga Najwyższego!
11.05.2062, 15:00 |


Ambrose
Na zakończenie warto dodać, że w pewnym momencie główny bohater zapała do książek tak ogromną miłością, że staną mu się one milsze niż otaczająca go rzeczywistość. Uważam, że warto przytoczyć piękną inwokację do książek autorstwa wspomnianego Benedikta:

„O, Książko, moje ty czyste, moje jasne, śpiewające złoto; tyś obietnica, marzenie, zew daleki…

O jawo wdzięczna, niespodziana!
I znowu słyszę zew znajomy,
Twoją urodą niesłychaną
Znów ląd mnie kusi oddalony!

Książko! Ty jedna nie zdradzisz, nie uderzysz, nie skrzywdzisz, nie porzucisz! Cichaś – a śmiejesz się, krzyczysz, śpiewasz. Pokornaś – a zdumiewasz, wabisz, drażnisz. Małaś – a ludów w tobie bez liku; bukw jenoś garstka, a jak zechcesz, to głowę zawrócisz, zatumanisz, zamroczysz, ślozy wyciśniesz, aże dech człowiekowi zaprze, dusza jako płótno na wietrze załopocze, jako woda się zwełni, jako ptak zamacha skrzydłami! Abo uczucie jakie niewymowne w piersi się miota, pięśćmi wali we drzwi, we ściany: duszę się! Wypuść! A jak je nagie, bezwstydne wypuścić? Jakimi słowy odziać? Nie mamy słów, nie znamy! Jako u bestyi jakiej dzikiej – ślepowrona abo rusałki – nie mają słów, jeno głos dają! A książkę otworzysz – tam słowa cudne i lotne.”

Gdyby ktoś miał ochotę podyskutować na temat przytoczonej pozycji albo skomentować moją recenzję, zapraszam serdecznie na:
http://ksiazkizpolki.blox.pl/html


O, zgwałcić Naturę, zgwałcić Los, siebie zgwałcić i zgwałcić Boga Najwyższego!
24.05.2062, 1:24 |


Ambrose
Tytuł: Złe Małpy

Autor: Matt Ruff

Opinia:

Wydział Usuwania Niereformowalnych Osób, a w języku kodowym Złe Małpy to jedna z sekcji tajemniczej Organizacji, której celem jest walka ze złem. Brzmi to okrutnie banalnie i jakoś tak z amerykańska. Pierwsze strony książki przyniosły mi skojarzenie z kreskówką Atomówki, w którym troje dziewcząt walczyło ze złem i występkiem. Co gorsza jednak wrażenie to nie opuściło mnie aż do końca.

Książka to opowieść snuta przez Jane Charlotte, członkinię Organizacji, która wskutek nieznanym nam jeszcze przyczyn zamordowała zwykłego śmiertelnika. Domyślamy się, że niejako za karę, za wykroczenie, trafiła do szpitala psychiatrycznego. Sceneria, w której toczy się akcja przywodzi na myśl początek typowego hollywoodzkiego thrillera – biały pokój, białe meble, szpital dla czubków, kobieta-morderczyni a do kompletu lekarz, który próbuje się podjąć wyjaśnienia całej zagmatwanej historii.

Z dialogu prowadzonego między doktorem a Jane, poznajemy całe jej życie oraz okoliczności, w jakich wstąpiła do Organizacji. Od początku widzimy, że główna bohaterka to typ niepokornej buntowniczki. Z jej wspomnień wynika, że od dziecka musiała opiekować się swoim młodszym, bardzo spokojnym i zrównoważonym bratem Philem, co wielce jej było w nie smak. Wiele razy toczyła o to wojnę ze swoją rodzicielką. W końcu, pewnego dnia dziewczyna zostawiła chłopczyka na działce pełnej hipisów przy grządce zioła. Przypadkiem przechodził tamtędy policjant, zgarnął chłopczyka, który z niewielkimi oporami wyjaśnił do kogo należała uprawa – oczywiście właścicielką krzaczka była jego starsza siostra. Matka, gdy tylko ujrzała swoje dzieci na komisariacie i dowiedziała się szczegółów całej historii, wpadła w szał. Wszystko skończyło się rękoczynami, które zaowocowały na tym, że młoda bohaterka została zawieziona przez pana policjanta do wujostwa i odtąd jest przez nie wychowywana.


O, zgwałcić Naturę, zgwałcić Los, siebie zgwałcić i zgwałcić Boga Najwyższego!
24.05.2062, 1:25 |


Ambrose
W wieku 14 lat, czyli wkrótce po opuszczeniu rodzinnego gniazdka, przypadkiem następuje jej pierwszy kontakt z Organizacją. Jane jest niezwykle ciekawska i wścibska, a do tego zaczytana w powieściach detektywistycznych o Nancy Drew. Materiał na detektywa wręcz idealny. Szybko zresztą daje próbkę swoich możliwości – samodzielnie odkrywa, że woźny z jej szkoły jest Aniołem Śmierci, czyli nieuchwytnym pedofilem, który porywa i morduje małych chłopców z trasy, wiodącej z jej domu do szkoły. W pojedynkę próbuje zebrać dowody obciążające woźnego. Wszystko jednak kończy się na tym, że Anioł Śmierci wciąż jest na wolności, a w dodatku wie, że jakaś mała dziewczynka się nim interesuje. Co dalej, nietrudno się domyślić. Po kilku dniach, gdy bohaterka zdołała już nieco odetchnąć od dręczących ją w nocy koszmarów, okazuje się, że przyjdzie jej zostać samej w domu przez całą noc. Scenerii dopełnia burza oraz deszcz. Pedofil nie jest człowiekiem zbyt cierpliwym i od razu korzysta z nadarzającej się okazji. Dziewczynka ma jednak tajemniczego sprzymierzeńca – głos w słuchawce telefonu ostrzega ją przed wizytą, a dodatkowo za pomocą podpowiedzi umieszczonych w krzyżówce podaje jej lokalizację broni PN. Broń PN to kolejny smaczek powieści – jest to broń, która zabija z przyczyn naturalnych. Do wyboru mamy zawał serca (ZS) oraz wylew mózgowy (WM). Cała brawurowa akcja z woźnym kończy się oczywiście sukcesem – zboczeniec pada trupem ze zdziwionym wyrazem na twarzy, a dziewczynka, która kładzie się spać z bronią pod poduszką, następnego dnia znajduje na miejscu spluwy monetę z łacińskim napisem Omnes mundur facimus (wszyscy tworzymy ten świat), który jest mottem Organizacji.


O, zgwałcić Naturę, zgwałcić Los, siebie zgwałcić i zgwałcić Boga Najwyższego!
24.05.2062, 1:25 |


Ambrose
[ostatnia modyfikacja 24.05.2062 1:26]

Po trupie nie ma oczywiście ani śladu. Zwłoki pedofila znajdują się kilka dni później w jego własnej furgonetce – zmarł na zawał serca. Niestety dla Jane, po tym wydarzeniu kontakt z Organizacją urywa się na ponad 20 lat, po upływie których nasza dorosła już Nancy Drew z bronią PN zostaje pełnoprawną członkinią Złych Małp, aktywnie walcząc ze złem i przez kilka morderstw jednostek wybitnie szkodliwych dla ludzkości sprawia, że świat, na którym przyszło nam żyć jest odrobinę lepszy.

Szczerze trzeba jednak przyznać, że momentami fabuła jest dość sztampowa. Np., gdy Bob True rekrutując główną bohaterką do Organizacji zadaje jej arcypodchwytliwe pytanie testowe – którego z dwóch złych facetów zdecydowałaby się zlikwidować: byłego komendanta obozu koncentracyjnego, 90-lata, odpowiedzialnego za śmierć przeszło 0,5 miliona ludzi i ukrywającego się gdzieś w południowo amerykańskiej dżungli, czy też młodego, silnego 25-latka, który do tej pory zabił jedynie raz, ale jednak bardzo mu się to spodobało i z pewnością wkrótce zacznie popełniać kolejne wykroczenia. Kobieta z zadowoleniem stwierdza, że wyeliminowałaby młodzieniaszka, bowiem pytanie to zwykły haczyk, a nazista jest oczywistym wyborem. Następnie wraz z Bobem True wspólnie dochodzą do bardzo głębokich wniosków, że ponieważ organizacja jest tajna, nie ma możliwości by przeprowadzić publiczny proces oraz egzekucję byłego komendanta obozu, by odstraszyć jego potencjalnych naśladowców. Z kolei młodszy osobnik zło zamierza dopiero popełnić, natomiast Holocaust jest już dawno za nami – co się stało, to się nie odstanie, a zemsta nie jest ideą, którą kieruje się Organizacja.


O, zgwałcić Naturę, zgwałcić Los, siebie zgwałcić i zgwałcić Boga Najwyższego!
24.05.2062, 1:27 |


Ambrose
Książka posiada ciekawą konstrukcję. Rozdziały, w których bohaterka opowiada o swoich kolejnych życiowych perypetiach, czy raczej kolejnych zlikwidowanych ofiarach, przeplatane są rozdziałami z serii Biały pokój, gdzie lekarz poddaje weryfikacji wiarygodność usłyszanych historii. Za każdym razem pojawia się problem Nod, czyli pewne nieścisłości, których nijak nie da się wyjaśnić. Gdy suma niedociągnięć jest już dość poważna, główna bohaterka stwierdza, że jest to celowe działania Cateringu, czyli Kontrwywiadu Organizacji, która naturalnie doskonale zdaje sobie sprawę, że jej członkini znajduje się w szpitalu psychiatrycznym i odkrywa kolejne tajemnice, które powinny zostać za zamkniętymi drzwiami, bowiem naczelną doktryną Organizacji jest tajność. Przy okazji poznajemy kolejną rewelację, tj. kolejny oddział Organizacji – to Panoptikon, zajmujący się podsłuchem oraz obserwacją. Dowiadujemy się np., że praktycznie wszystkie oczy, tj. oczy postaci na banknotach, dokumentach, plakatach, obrazach, etc. mają umieszczone mikrokamery, dzięki czemu Organizacja może praktycznie w sposób nieograniczony podglądać kogo tylko zechce. W tym miejscu należy wspomnieć o jednym z niewielu przejawów realizmu, który przewija się w książce – w pewnym momencie jeden z pracowników Organizacji stwierdza, że jej działania nie mogą być zbyt szybkie oraz zdecydowane, ponieważ zalewani są ogromną masą danych, których nie sposób przecież dokładnie i rzetelnie przejrzeć w odpowiednio krótkim czasie.

Co do samej Organizacji, to do końca nie poznajemy jej nazwy. Jedynie co nam wiadomo, że jej celem jest walka ze złem. Co ciekawe nie za każdym razem oznacza to zwalczanie przestępczości. W pewnym momencie wypływa na powierzchnię nieprzyjemna historia – okazuje się, że Jane w dwudziestoleciu międzykontaktowym sprzedawała alkohol nieletnim oraz utrzymywała kontakty seksualne z 16 oraz 17-latkami.


O, zgwałcić Naturę, zgwałcić Los, siebie zgwałcić i zgwałcić Boga Najwyższego!
24.05.2062, 1:27 |


Ambrose
W opinii Organizacji nie było to jednak do końca złe – raczej nieostrożne i samolubne. Jane działała z osobistych pobudek, a na dodatek żadnych z chłopców nie został skrzywdzony, ponieważ wszyscy uprawiali z nią seks z własnej woli.

Jakiekolwiek nadzieje, co do książki porzuciłem, gdy okazało się, że istnieje także antyorganizacja, zwana Gromadą, która pragnie by świat stał się jeszcze gorszym i bardziej paskudnym miejscem dożycia. Zło dla zła. Teza wydaje się absurdalne, ale Bob True prawdę Ci powie: Na pozór zło jest środkiem do celu, a nie celem samym w sobie. A gdyby zło było czymś więcej niż tylko etykietą aspołecznego zachowania? Gdyby zło było realną siłą, zdolną przyciągnąć ludzi na swoją służbę?

Niejako na siłę próbują doszukać się jakiś pozytywnych aspektów lektury Złych Małp, można śmiało stwierdzić, że zakończenie jest bardzo zaskakujące. Okazuje się, że brat Jane, Phil tak naprawdę nie został zatrzymany na komisariacie, a uprowadzony przez pedofila. Jakby tego było mało, Phil żyje, należy jednak do Gromady. Przynajmniej tak się wydaje, jednak na ostatnich stronach powieści sytuacja diametralnie się zmienia, wszystko zostaje wręcz wywrócone do góry nogami.

Reasumując, można chyba jedynie rzec, że świat kreowany przez autora jest czarno-biały. Istnieje jedynie zło albo dobro. Plus lub minus. Tak lub nie. Jak na dłoni widać, że autorowi nie przyszło nigdy zakosztować systemu socjalistycznego – jest uboższy o jakże ważne doświadczenie w kreowaniu rzeczywistości mieniącej się w odcieniach szarości. Niestety, ale wychodzi to na każdej stronie tej powieści. Dlatego książkę, z czystym sumieniem, mogę polecić jedynie osobom, które nastawione są na powieść bardzo lekkiego kalibru, w której akcja stawiana jest ponad fabułę, z rzadka okraszoną filozoficznymi dygresjami, a do tego bardzo banalnymi.


O, zgwałcić Naturę, zgwałcić Los, siebie zgwałcić i zgwałcić Boga Najwyższego!
24.05.2062, 1:28 |


Ambrose
Chętnych do dyskusji nad przytoczoną lekturą serdecznie zapraszam na:
http://ksiazkizpolki.blox.pl/2012/05/Bardzo-Zle-Malpy.html


O, zgwałcić Naturę, zgwałcić Los, siebie zgwałcić i zgwałcić Boga Najwyższego!
17.06.2062, 19:51 |


Nikator
Nowożytni najemnicy
William Urban


Od zawsze zastanawiała mnie historia wykonaniu osób zza granic Polski. Do tej z krajów postsowieckich przywykłem, chociaż zdarzają się jeszcze takie wyjątki, które mnie umieją zaskoczyć. Niemcy zadziwiają mnie zwięzłością, Francuzi mikrohistorią, ale Anglicy, a tym bardziej Amerykanie... To jest swoista bajka, w którą co większe dzieci i tak nie uwierzą. Jeśli nie mają pod ręką źródeł w swoim języku, rzadziej w francuskim, hiszpańskim lub niemieckim, to ich podejście zaczyna kuleć, by w końcu upaść prosto na umysł nieświadomego nic czytelnika. Ta książka jest przykładem, jak można zręcznie i bez większych ceregieli uogólnić fakty, uwspółcześnić nazwy państw, skopiować, spisać, dodać coś od siebie. Szkoda tylko, że autor pisząc swoje dzieło skupił się jedynie na literaturze w języku angielskim. Nie jest dziwne gdy dotyczy to obszarów należących lub niegdyś należących do Anglii, ale pisać o wojnie północnej czy o odsieczy wiedeńskiej tylko na podstawie tej literatury? To już lekka przesada. Moja krytyka nie wynika z faktu zaniedbania wielkiej roli Rzeczypospolitej, jej władców i mniej lub bardziej ciemnej szlachty, a z braku obeznania z terminologią oraz tym jak przedstawia się pewne sprawy na naszym podwórku.
Tłumaczenie wręcz drażni, nie wiem na ile to brak doświadczenia u tłumacza, a na ile toporny styl autora. Być może część mojej krytyki można znieść tłumaczeniem z języka angielskiego na polski. Pewnych przenośni i zwrotów nie da się przetłumaczyć na język polski.

Reasumując, nie polecam nikomu kto chce wiedzieć cokolwiek sensownego na temat nowożytnej wojskowości i historii. Dla osób zaawansowanych, świetna lektura do pośmiania/zdenerwowania* się.




* - niepotrzebne skreślić.


Porucznik Polskiej Marynarki Gwiezdnej

Nikator: NOWI, STARZY... A gdzie mnie wpiszesz?
gladwik: Do starych. A do tego stetryczałych.

Basia o mnie: Przekornik.
24.06.2062, 9:54 |


Ambrose
Tytuł: Niewinność zagubiona w deszczu

Autor: Eduardo Mendoza

„Niewinność zagubiona w deszczu” to tytuł polskiego tłumaczenia książki „El ano del diluvio”, hiszpańskiego pisarza, erudyty, prawnika, byłego tłumacza ONZ, Eduardo Mendozy. W Polsce kojarzony jest głównie jako autor trylogii o detektywie lumpie, w skład której wchodzą: Sekret hiszpańskiej pensjonarki, Oliwkowy labirynt oraz Przygoda fryzjera damskiego. Serię tę charakteryzuje niezwykły humor, absurdalność oraz groteska – dla wielu czytelników, styl Mendozy nieodzownie łączy się z wymienionymi cechami, przez co Hiszpan postrzegany jest niekiedy mylnie jako pisarz lekkiego pióra, płodzący błahe i zabawne historie (od razu zaznaczam, że wrażenie to jest mylne, nie mające nic wspólnego z rzeczywistością, ale póki co, nie będę się z nim rozprawiać). Istnieje również drugi Mendoza, autor powieści, w których humor sączy się w znacznie mniejszych ilościach, lub praktycznie wcale oraz twórca przedstawień teatralnych, dramatów. Czytelnicy nasyceni lekturą Mendozy pierwszego, przypadkiem trafiając na Mendozę drugiego, często przeżywają szok oraz niedowierzanie, że mają do czynienia z jednym i tym samym autorem, a przez to, że książka nie spełnia ich oczekiwań, to znaczy nie wzbudza na każdym kroku salw śmiechu, odczuwają zawód i rozczarowanie. Dlatego od razu podkreślam, że „Niewinność zagubiona w deszczu” to zdecydowanie Mendoza numer dwa, nie mniej jednak dzieło to jest warte przeczytania oraz polecenia.

Jako, że chyba za bardzo zaśmiecam ten temat wypowiedziami po kilka postów, stwierdziłem, że dalszą część recenzji będzie można przeczytać na moim blogu: http://tnij.org/q6iy
Zapraszam do dyskusji oraz lektury


O, zgwałcić Naturę, zgwałcić Los, siebie zgwałcić i zgwałcić Boga Najwyższego!
28.06.2062, 17:39 |


Nikator
Wie ktoś gdzie można dostać w promocyjnej cenie najnowszą książkę z Uniwersum Metro 2033 pt.: Do światła?
Mam na myśli wydanie papierowe.


Porucznik Polskiej Marynarki Gwiezdnej

Nikator: NOWI, STARZY... A gdzie mnie wpiszesz?
gladwik: Do starych. A do tego stetryczałych.

Basia o mnie: Przekornik.
28.06.2062, 19:26 |


Ambrose
A kiedy jest oficjalna premiera książki?
Jeśli to jakaś absolutna nowość, a takie odnoszę wrażenie w tym przypadku, to nie liczyłbym na promocje. Bestsellerów oraz nowości nie sprzedaje się po kosztach - liczy się na to, że tytuł, autor, okładka, napis "nowość", przyciągnie klienta i ten nie bacząc na koszty, za wszelką cenę, będzie pragnął wejść w posiadanie książki. Jedynie księgarnia Matras preferuje taktykę sprzedaży wybranych (nie wiem jednak, czym się kierują przy wyborze tytułów, które obejmie zniżka) nowości z rabatem (nawet do 20 %). Osobiście wydaje mi się, że jedynie na nich możesz liczyć :) Jeno Matras.


O, zgwałcić Naturę, zgwałcić Los, siebie zgwałcić i zgwałcić Boga Najwyższego!
29.06.2062, 8:52 |


Nikator
Wczoraj była premiera. Już raz skorzystałem z promocji premierowej w sklepie internetowym, więc pytam. Co prawda przez przypadek na nią trafiłem i wykorzystałem okazję, ale spytać się nie zaszkodzi. :)


Porucznik Polskiej Marynarki Gwiezdnej

Nikator: NOWI, STARZY... A gdzie mnie wpiszesz?
gladwik: Do starych. A do tego stetryczałych.

Basia o mnie: Przekornik.
01.07.2062, 12:50 |


Nikator
http://www.empik.com/historyczna

Książki [U]DO[/U] taniej. Szkoda, że tylko historyczne.


Porucznik Polskiej Marynarki Gwiezdnej

Nikator: NOWI, STARZY... A gdzie mnie wpiszesz?
gladwik: Do starych. A do tego stetryczałych.

Basia o mnie: Przekornik.
11.07.2062, 16:22 |


Ambrose
Chciałbym polecić wam dość niezwykłą książkę jeszcze bardziej niezwykłego człowieka. Swego czasu kreowano go na następcę samego Stanisława Lema. Adam Snerg Wiśniewski, bo o nim mowa, był genialnym samoukiem fizykiem, choć całkiem sporo ludzi podważa jego intelektualną wielkość. Ponadto Snerg był pisarzem oraz myślicielem. Jego debiutancka powieść "Robot" została uznana za najlepsze opowiadanie w powojennym trzydziestoleciu. Troszkę więcej na temat samego pisarza oraz recenzję jego książki pt. "Arka" znajdziecie na moim blogu: http://tnij.com/JJZ6A

Tytuł: Arka
Autor: Adam Snerg Wiśniewski

Zachęcam do lektury oraz dyskusji.


O, zgwałcić Naturę, zgwałcić Los, siebie zgwałcić i zgwałcić Boga Najwyższego!

Temat: Akcja: Obywatel czyta << Wstecz 1 2 3 4 5[ 6 ] 7 8 9 10 11 12 13 14 Dalej >>
Forum | Forum zawiera 3394 wypowiedzi w 17 tematach.

Obecni:



(c) 2052-2067 www.wielkarzeczpospolita.net